Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 1 . 
 Oczami Emmy:
 
Oudziłam sie jak zwylke o 7:00 . Wyskoczyłam z łóżka i zaczełam tańczyć i krzyczeć, ponieważ dzisiaj miał być najpiękniejszy dzień w Moim życiu. Był 25 marca dziś  mój największy idol Justin Bieber miał wystąpić tutaj właśnie tutaj w Polsce. Jestem Belieber więc to dla mnie najważniejszy dzień w życiu ! Gdy troche sie uspokoiłam poszłam do łazienki umyłam zęby i wziełam prysznic. Ciało umyłam kokosowym żelem pod prysznic a włosy umyłam moim ulubionym czekoladowym szamponem. Wyszłam z łazienki owinełam sie ręcznikiem i poszłam do garderoby. Po długich poszukiwaniach znalazłam to. Po ubraniu sie uczesałam sie w niechlujnego koka i zeszłam na dół na śniadanie. Na dole w kuchni była już moja mama i tata. Weszłam z wielkim bananem na twarzy:
- Cześć Wam ! - powiedziałam i dałam im buziaki w policzek
- Cześć córeczko!- odpowiedziała mi mama i dodałą- A ty co taka uśmiechnięta ?
- Mamo Dzisiaj jest koncert Justina . Pamiętasz ??
- A no tak zapomniałam.
Gdy juz skończyłyśmy tą naszą krótką rozmowe mama podała mi talerzyk z kanapkami.
- Dziękuje- powiedziałam i dałam jej buziaka
- Prosze Bardzo .
 Szybko zjadłam kanapki odłożyłam talerezyk do zlewu wziełam swoją torbe, pożegnałam sie z rodzicami i wyszłam. Skierowałam sie w strone domu mojej najlepszej prztjaciółki Belli. Mieszkała tylko kilka domów dalej. po kilku minutkach byłam pod jej domem. Zapukałam i otworzyła mi moja piękna przyjaciółka Bella.
 - Hej - powedziałam z uśmiechem  i ją przytuliłam
 - Siemanko- odpowiedziała mi również bardzo radosna.
 Po naszym przywitaniu wzieła swoją torbe i ruszyłyśmy w droge do szkoły. Przez całą droge rozmawiałyśmy o koncercie.
5 godzin później.
Dzień w szkole trwał dla mnie jak wieczność ale myśl że już niedługo to sie skończy i w końcu doczekam sie koncertu troche mnie pocieszła. Zamyśliłam sie tak że cała ostatnia lekcja mineła mi bardzo szybko. Gdy zadzwonił dzwonek i wybudził mnie z rozmyśeń. Prawie wybiegłam z klasy i skierowałam sie do wyjścia. Do domu wracałam sama i znowu zaczełam myślec jak to na nim będzie kto zoostanie OLLG, Czy wszystko pójdzie tak jak sobie to sama wymarzyłam, czy dziewczyny które tam będą sztuczne Belieber nnie będa nie wkurzać. W końcu dotarłam do domu. Weszłam ale nikogo nie było na stole dostrzegłam kartke podniosłam ją i przeczytałam.Było tam napisane : "Córeczko wyjechaliśmy w delegacje nie będzie nas jakiś tydzień może więcej. W lodówce masz obiad. Będziemy tęsknić i kochamy Cie .  Twoi rodzice ;** " Nie zdziwiłam sie. Oni często wyjeżdżają w te swoje delegacje. Wziełam obiad odgrzałam i zjadłam. Zostało mi dużo czasu do koncertu więc zrobiłam sobie popcorn i zaczełam przeszukiwać płyty wybrałam : " Trzy Metry Nad Niebem" . Zaczełam oglądać.
Gdy już sie skończył sprawdziłam zegarek byłą 16:30 a koncert miałam na 19:00 szybko pobiegłam na góre weszłam do łazienki wziełam szybki prysznic. Gdy juz sie umyłam wyszłam owinełam sie w ręcznik i pobiegłam do garderoby. Po przeszukaniu wybrałam 
to. Poszłam włączyć swoja prostownice żeby sie nagrzała a w tym czasie sie ubrałam. Potem wyprostowałam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Po wszystkim spojrzałam za zegarek była 18:00. Za niedługo powinna przyjechać moja przyjaciółka z rodzicami. Gdy na nich czekałam ogarnełam troche w domu. Niedługo potem usłyszałam dzwonek do drzwi to była moja przyjaciółka
- I jak Gotowa ?- Sptała mnie.
- Jak Nigdy.
Wziełam swoją torebke i wyszłam na zewnątrz.
Oczami Justina.Strasznie sie stresowałem to miał być pierwszy koncert tu w Polsce. Bałem sie jak to wszystko wyjdzie czy mnie zaakceptują i czy wszyscy będą sie dobrze bawić. Nagle podeszła do mnie moja mama.
- Co sie dzieje synku ?- Spytała w niepokojem wymalowanym na twarzy.
- Nic takiego poprostu strasznie sie stresuje.
- Ale dlaczego? Nigdy sie nie stresowałeś co sie stało dzisiaj ?

- Ponieważ jestem tutaj pierwszy raz nie wiem jak oni zareagują czy będą sie dobrze bawić poprostu sie martwie jak to wszystko wjdzie.
- Synku masz sie nie martwić. Jesteś wspaniały. Nie zapominaj że tam na widowni będą Twoje Beleber musisz tam pójść i być sobą dla nich.
- Wiem mamo ale i tak sie stresuje.
- Rozumiem ale musisz sie rozluźnić
- Dziękuje mamo zawsze umiesz mi poprawić humor.- powiedziałem i w końcu se uśmiechnąłem
- Nie ma za co synku . Po to mnie masz - powiedziała i dała mi buziaka.
Chwile po naszej rozmowie zaczeliśmy sie modlić z całym BieberTeamem. Gdy skończyliśmy modltwe zaczeli mnie przyczepiać do skrzydeł. Kiedy skończyli zaczeła sie odliczanie. 10  9 8 7 6 5 4 3 2 1 wleciałem na scene. Rozległ sie pisk dziewczyn. Gdy stanełem na własnych nogach zaczeła sie impreza
- MAKE SOME NOSE  !!


I jak wam sie podoba 1 rozdział ? Mam nadzieje że bardzo ;* piszczie jak wrażenia <33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz